Co mnie zaskoczyło w Australii?

Pająki czyhające pod łóżkiem, krokodyle, krwiożercze rekiny a może przystojni surferzy, tropikalna pogoda i słodkie kangury na każdym kroku? Na temat Australii krąży wiele stereotypów. Zanim postawiłam swoją nogę na końcu świata, tak naprawdę nie wiedziałam czego się spodziewać. Przygody życia! W Australii wszystko jest inaczej. 


  A najbardziej zaskoczyło mnie…

Przestrzeń i rozmiar

Tak. Australia to ogromny kontynent, chociaż ze wszystkich innych kontynentów, najmniejszy. Pierwszy raz w życiu poczułam się naprawdę mała w stosunku do otoczenia i to niesamowite uczucie! Poczucie przestrzeni było moim pierwszym doświadczeniem po wylądowaniu w Melbourne i towarzyszyło mi przez cały pobyt. Wszystko jest wielkie: wielopasmowe drogi, wieżowce, drzewa, dzielnice, roztaczający się krajobraz, supermarkety, w których można zabłądzić a nawet porcje jedzenia w restauracji. To zupełnie inna wielkość od naszej europejskiej. Kojarzyła mi się ze Stanami Zjednoczonymi, chociaż nigdy w USA nie byłam.  

Duże australijskie miasta są od siebie oddalone o setki lub tysiące kilometrów, dlatego często lata się samolotami. Jakie było moje zdziwienie, kiedy po ponad godzinie jazdy samochodem (bez stania w korkach) zapytałam mojego kuzyna: Where we are? What’s the name of the city? Uśmiechnął się i powiedział: Melbourne. We are still in Melbourne. W Polsce przejechalibyśmy w tym czasie co najmniej kilka miast!

Australijski slang

Angielski w Australii to zupełnie inna bajka i nie chodzi tylko o akcent. Przede wszystkim Australijczycy uwielbiają skracać wyrazy. Kilka przykładów: barbeque to barbie, avocado to avo, afternoon to arvo a Australia to Straya. McDonald został skrócony do Macaa’s i jest to ogólnie przyjęta nazwa. Swoją drogą Burger King nazywa się na Antypodach Hungry Jack. A na mnie wołali Ev. 😄 Oczywiście istnieje też ogromna ilość nazw, wyrażeń i idiomów, które są niezrozumiałe dla przeciętnego użytkownika języka angielskiego. Kiedy nie wiemy co powiedzieć, zawsze sprawdzi się: no worries lub no worries mate.

Nieprzewidywalna i zmienna pogoda

Dałam się zwieść wyobrażeniu o gorącej, słonecznej Australii i ciepła kurtka została w domu. Błąd! Podeszłam do tematu zbyt ogólnikowo. Do krainy kangurów wyjeżdżałam w połowie września, co przypada na początek australijskiej wiosny.  

Pogoda jest też zależna od stanu, których mamy sześć. Najcieplej przez większość roku jest w Queensland. Ja przyleciałam do Melbourne w stanie Wiktoria, gdzie aura zmienną jest. Nawet w ciepły, bezchmurny i słoneczny dzień warto mieć przy sobie parasol, bluzę i obowiązkowo krem z filtrem UV. Wszystkie cztery pory roku w jednej dobie to dla mieszańców Melbourne normalka. Deszcz przychodzi nie wiadomo skąd i tak samo szybko potrafi się rozpogodzić.

Kontrasty jedzeniowe i restauracje

Wybór produktów spożywczych jest nieograniczony, czasami wręcz przytłaczający. Jeśli nie jest się świadomym konsumentem można stracić głowę robiąc zakupy. Mam tu na myśli śmieciowe jedzenie, półprodukty, bądź gotowe dania, które często kuszą ceną. Zwykły chleb tostowy naprawdę może smakować jak karton. A moje ukochane masło orzechowe okazało się słodką mazią z lekko wyczuwalnymi orzeszkami ziemnymi w tle. Na szczęście można również znaleźć to prawdziwe. Z drugiej strony mamy też ogromy wybór zdrowego jedzenia, egzotycznych owoców i świeżych warzyw. Awokado jest wspaniałe i jestem pewna, że nigdzie indziej na świecie nie ma pyszniejszego. Do tego ogromny wybór orzechów, w tym makadamia czy pekan. Raj! W sklepach są też działy z tzw. organiczną żywnością, ale ceny takiego jedzenia są niestety dwa razy droższe. Trzeba po prostu zwracać uwagę na to, co się kupuje.

W Melbourne są setki restauracji z kuchnią z całego świata. Wybór miejsca na kolację zaczyna się od pytania: na co masz ochotę? Kuchnia tajska, indyjska, japońska, meksykańska? Hmm.. I don’t know! Aż kręci się w głowie. Możemy zjeść wszystko na co mamy chęć. Z pewnością warto skosztować kuchni azjatyckiej. W samym centrum miasta znajduje się nawet chińska dzielnica (Chinatown), gdzie kucharzami są w większości przypadków Azjaci. Obojętnie jaki lokal wybierzemy, na stoliku zawsze znajduje się karafka z darmową wodą mineralną. A co z kuchnią australijską? O typowo australijskie dania ciężko, szczególnie dla wegetarian/wegan, bo potrawa narodowa to fish and chips, czyli ryba z frytkami. Osoby jedzące mięso z pewnością zadowolą się stekiem z kangura, rybą barramundi czy różnorodnością owoców morza.

Krajobrazy zapierające dech w piersiach 

Australia jest taka piękna! Chociaż widziałam jej maleńką część (Melbourne, Sydney, części stanu Wiktoria) byłam i jestem nią do głębi zachwycona. Rajskie plaże, palmy, lasy deszczowe, unoszący się w buszu zapach eukaliptusów, kolorowe ptaki, kangury! Zdjęcia po prostu robią się same, bo otoczenie jest wyjątkowo inspirujące. Bajeczna flora i fauna plus nowoczesność z drapaczami chmur w metropoliach to dla mnie mikstura doskonała

 
Tak naprawdę Australia zaskakiwała mnie na każdym kroku, z każdym dniem coraz bardziej: wyluzowani, uśmiechnięci Australijczycy, którzy wcześnie rozpoczynają dzień, doskonała kawa (z tego słynie Melbourne), brak alkoholu w supermarketach, które czynne są całodobowo i robiąc zakupy po 22:00 można tam spotkać ludzi w pidżamach to tylko kilka z wielu niespodzianek jakich doświadczyłam na końcu świata. Nie sposób zmieścić ich wszystkich w jednym poście, dlatego oczekujcie kolejnych notek o dalekiej Australii. 😊




Komentarze

  1. Dla mnie Australia była spełniającym się dziecięcym marzeniem. Wszystko w czasie naszej podróży kamperem podobało mi się, a najbardziej krajobrazy, zwierzęta, mili ludzie i ogromne przestrzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie jest poczytać o interesujących miejscach, w których samemu nigdy się nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój dziadek przez kilkanaście lat mieszkał w Australii i ciągle słyszę opowieści na temat tego magicznego miejsca. Bardzo chciałabym tam pojechać, jest to moje marzenie od dawna. Chociaż wszystko wskazuje na to, że niedługo się ono spełni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie trzymam kciuki za Twoją podróż do Australii! :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

https://www.facebook.com/insideofmeblog/?ref=bookmarkshttps://plus.google.com/u/0/107762706792663271073https://pl.pinterest.com/insideofmeblog/