Esencja Japonii: święta wyspa Miyajima i majestatyczna brama Torii

W każdej podróży bogatej w piękne chwile i nowe doświadczenia przychodzi moment refleksji: „tak, jestem tu mogąc widzieć na własne oczy to, co kiedyś oglądałam tylko na pocztówkach, zdjęciach lub w telewizji i wyobrażałam sobie jak to jest tam być”. U mnie tym momentem jest dotarcie do symbolu danego kraju, który wszyscy kojarzą i chcieliby zobaczyć. Banalne? Turystyczny „must-see”? Dla mnie to coś więcej. W tym jednym widoku kryje się cała magia. Właśnie wtedy w tajemniczy sposób uderza mnie świadomość spełniającego się marzenia. Australia ma Operę w Sydney, Francja Wieżę Eiffla, Niemcy Bramę Brandenburską, a Japonia? Skrzyżowanie Shibuya, gejsze w Kioto, górę Fuji, kwitnące wiśnie? Sakury niestety nie widziałam- ze względu na porę roku (końcówkę lata), a ten jeden niezapomniany widok odnalazłam na… Świętej wyspie Miyajima.


Pogoda dopisała. Był to najgorętszy dzień podczas całego pobytu w Japonii. Słońce rozpromieniało przestrzeń. Czekając na prom, którym z Hiroszimy można dostać się na wyspę, w typowo turystycznym sklepiku skosztowaliśmy przepysznych regionalnych ciastek momiji-manju, mających kształt japońskiego liścia klonu. Do tej pory są to najlepsze ciastka, jakie jadłam w życiu.😋 Rozpływając się z zachwytu nad odkrytymi właśnie słodyczami spostrzegłam, że tłum ludzi już wchodzi na prom. Wyruszyliśmy na wyspę Itsukushima znaną lepiej pod nazwą Miyajima, która dokładnie oznacza „Wyspę Sanktuarium”. Panuje tam całkowity zakaz umierania i rodzenia dzieci, nie ma cmentarzy. Kobiety spodziewające się potomstwa, osoby w podeszłym wieku lub schorowane są przewożone na ląd, nie mogą pozostać na wyspie. Wszystko po to, aby nie zburzyć czystości tej świętej krainy.

Już wtedy instynktownie czułam, że to miejsce wywrze na mnie ogromne, niezmywalne wrażenie. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że Miyajima należy do tzw. trzech pejzaży japońskich, czyli najpiękniejszych miejsc w kraju. Wybrał je żyjący na przełomie XVI i XVII wieku Razan Hayashi- filozof neokonfucjański.

Podróż trwała około 10 minut. Im bliżej Miyajimy, tym widoki stawały się piękniejsze. Jeszcze na promie wszyscy wypatrywali najsłynniejszej i największej bramy Torii w Japonii. Zanurzona w wodzie, choć wydawało się, że się nad nią unosi, powoli w oddali pokazywała swoje oblicze. 


Brama Torii to bez wątpienia ikona Japonii. Jest granicą pomiędzy światem ludzi i światem ducha, łącznikiem z zaświatami, przejściem do nieskończoności. Japończycy budują je przed świątyniami i chramami. Kształtem Torii przypomina grzędę dla ptaków, które w religii shintō traktowane są jak wysłannicy bogów. Majestatyczne wrota na Miyajimie są wysokie na 16 m i zbudowano je w 1875 roku, ale cała świątynia Itsukushima Jinja pochodzi z VI wieku.

Tego dnia na wyspie było mnóstwo rządnych nowych wrażeń turystów, co trochę przeszkadzało w zachwycaniu się pięknem przyrody. Razem z nimi skierowaliśmy się w stronę świątyni i oczywiście wyczekiwanego przez wszystkich widoku czerwonej bramy Torii. Po drodze minęliśmy wiele straganów z lokalnymi przysmakami i sklepików z pamiątkami. Między tłumem turystów swobodnie przechadzały się sarny liczące na smakołyki. Trzeba uważać, bo potrafią być namolne. Ich widok nie był dla nas zaskoczeniem po wycieczce do Nary, gdzie saren było o wiele więcej.   





Po krótkiej wędrówce moim oczom w końcu ukazała się ona- tak wyczekiwana Torii, a zarazem osobista pocztówka z Japonii zapisana w pamięci na zawsze. Chwila zadumy i niedowierzania, a potem próba zrobienia zdjęć. W tym dniu nie było to proste, bo chętnych na uwiecznienie tej doniosłej chwili było sporo.



Niezwykłym doświadczeniem było też zwiedzanie chramu Itsukushima, czyli świątyni na pomostach, składającej się z licznych budynków, pawilonów oczyszczenia, modłów i ofiar, sceny do wykonywania tradycyjnych tańców shintōistycznych oraz dwóch pawilonów muzycznych.


Później zostało już tylko swobodne cieszenie się wyspą na tyle, ile było to możliwe ze względu na ograniczony czas i żar lejący się z nieba. Na Miyajimie można też zdobyć szczyt góry Misen spacerując wyznaczonymi szlakami lub po prostu skorzystać z kolejki linowej. Za pierwszą opcja przemawia możliwość natknięcia się na zabytkową pagodę Tahōtō, świątynię Daiganji i świątynię Daishon.

Ilość nie odkrytych miejsc rozbudza we mnie apetyt powrotu na świętą wyspę Itsukushima. Fajnie byłoby też zobaczyć Torii w dniu odpływu i zmierzyć się z jej kolosalną dostojnością z bliska. 😊


 





 

Komentarze

Popularne posty

https://www.facebook.com/insideofmeblog/?ref=bookmarkshttps://plus.google.com/u/0/107762706792663271073https://pl.pinterest.com/insideofmeblog/